• Dołącz do nas

Aktualności

Czwartek, 12 stycznia, 8:46

"Młodzi mają parasol ochronny"

Rudol mówił o rundzie jesiennej i początku obozu

  • fot.: Wiola
- Sam wytwarzam sobie sporą odpowiedzialność - powiedział Sebastian Rudol. - Oczekuję od siebie dużo, ale nie uważam, że jest jej zbyt wiele. [...] Życie jest ciekawsze, jeśli ma się sporo obowiązków. Przywiązujesz się do czegoś i starasz się bardziej. Funkcjonowanie z dnia na dzień sprawia, że zatracamy się. Zamiast się rozwijać - idziemy w dół.
 
 
Jak się czujesz po przerwie świątecznej? Pytam, bo runda jesienna dla ciebie była bardzo intensywna. 
- Dużo się działo. Podjąłem m.in. decyzję o zmianie pozycji - była to dla mnie chęć sprawdzenia się i spora odpowiedzialność. Chciałem, żeby dobrze to funkcjonowało. Te pół roku było wymagające pod względem fizycznym, bo byłem również na zgrupowaniach reprezentacji Polski. Dużo także grałem w klubie. Chciałem przez okres świąteczny odpocząć. To się udało. Teraz wróciliśmy do treningu pełni zapału. Pracujemy. W Pogorzelicy czeka nas ta mniej przyjemna część okresu przygotowawczego, jednak potem będzie lepiej na Cyprze. 
 
Ta zmiana pozycji była kluczowa. Miejsce w składzie również przyszło nagle. To była trudna decyzja, aby zostać środkowym obrońcą?
- Chciałem tej zmiany. Czuję się dobrze w środku obrony. Jednak wiem, że muszę jeszcze sporo poprawić. Z perspektywy czasu cieszę się, że ta pozycja stała mi się bliższa i gram na niej. Mam nadzieję, że nadal będę się rozwijał. W przyszłości może będę grał na innych pozycjach, ale chwilowo myślę, że to dobre dla mnie miejsce. Staram się na nim rozwijać. 
 
To nagle spadło, bo z dnia na dzień Kuba Czerwiński podpisał umowę z Legią Warszawa, a ty byłeś naturalnym wyborem. 
- Oficjalnie tak, ale z mojej perspektywy było inaczej, bo we Wronkach trenowałem już jako środkowy obrońca. Czułem się na tej pozycji nieźle, ale sytuacja kadrowa sprawiła, że byłem brany pod uwagę jako boczny obrońca. Jednak zaznajomiłem się z nowymi zadaniami, a Kuba poszedł dalej i w ten sposób znalazło się miejsce dla mnie. 
 
Dla mnie to proste pytanie, a dla ciebie może być trudniejsze - to twoja najlepsza runda w Pogoni Szczecin? Na każdym etapie kariery miałeś mniejsze lub większe sukcesy, ale teraz na stałe wywalczyłeś miejsce w składzie i zbierasz spore pochwały.
- Wcześniejsze rundy miały fajne momenty, ale brakowało mi stabilizacji. Jestem młodym graczem i przeplatałem dobre mecze ze słabszymi. W ostatnich miesiącach potrafiłem utrzymać formę. Wiem, jak muszę pracować. Każdy mikrocykl to start od zera - patrzę na to oddzielnie. Teraz wszystko zależy ode mnie. Chcę, aby te rundy były coraz lepsze. Mam nadzieję, że najbliższa wiosna będzie kulminacją naszych przygotowań i powalczymy o jakieś trofea. Jest na to okazja. 
 
Ciekawy temat poruszyłeś. Jesteś młodym zawodnikiem, bo jeśli wymienimy debiutantów na obozie to jesteś niewiele starszy od nich. Jednak bagaż doświadczenia masz całkiem niezły.
- Parę meczów mam za sobą, ale nie uważam się za doświadczonego zawodnika. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem młodym graczem i mam sporo obowiązków, które na mnie ciążą. Gdy rozmawiam ze starszymi kolegami, to oni mi tłumaczą, że trzeba brać tej odpowiedzialności coraz więcej. W tym moja rola. Nie ma co ukrywać, że młodzi piłkarze mają parasol ochronny. Ci starsi biorą większą odpowiedzialność w meczu. Wydaje mi się, że teraz moja kolej.
 
O jakiej odpowiedzialności mówisz?
- Boiskowej. W trudnych momentach powinienem dawać sygnał i dać z siebie trochę więcej. 
 
Ciąży na tobie spora odpowiedzialność, bo jako młody zawodnik szybko zderzyłeś się z dorosłym życiem. Przeprowadzka do Szczecina, mieszkanie samemu, studia, granie w piłkę. Intensywny kurs dorosłości?
- Pierwszym takim krokiem było mieszkanie w internacie. Tam uczyłem się dorosłości od pierwszej gimnazjum, aż do momentu przeprowadzki. Sam wytwarzam sobie sporą odpowiedzialność. Oczekuję od siebie dużo, ale nie uważam, że jest jej zbyt wiele. 
 
Bardziej miałem na myśli osoby w twoim wieku.
- Może tak, ale po rozmowach ze starszymi zawodnikami mam wrażenie, że powinienem częściej wychodzić z inicjatywą. Choćby ze względu na doświadczenie oraz ilość rozegranych meczów. Życie jest ciekawsze, jeśli ma się sporo obowiązków. Przywiązujesz się do czegoś i starasz się bardziej. Funkcjonowanie z dnia na dzień sprawia, że zatracamy się. Zamiast się rozwijać - idziemy w dół.
 
Mamy za sobą pierwszy dzień obozu. Myślałem, że na hali intensywność będzie na niższym poziomie, ale trenerzy szybko przykręcili wam śrubę. 
- To zależy od nastawienia. Jeśli ktoś chce oszukać, to będzie szukał możliwości na każdym kroku. To kwestia pretekstu. Kolejne dni będą trudniejsze - liczymy się z tym. 
 
Ten obóz jest specyficzny, bo potrwa tylko tydzień i nie zagracie podczas niego żadnego sparingu. Wpływa to na was?
- Nie ukrywam, że ucieszyłem się z informacji, że nie będziemy grać teraz sparingu. Niejednokrotnie łapałem się na tym, że często od obozu w Pogorzelicy zaczynała się walka o skład. Skupialiśmy się na aspektach fizycznych, ale w pamięci mieliśmy sparingi. Chcieliśmy dobrze na nich wypaść. Teraz mamy tydzień, podczas którego skupiamy się na pracy. Każdy z nas może dać z siebie 300% - niezależnie od tego, co robimy następnego dnia. Na Cyprze zaczniemy piłkarską część przygotowań. 

Rozmawiał Michał Bartnicki

Facebook - dołącz do nas

[Zamknij]
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.