• Dołącz do nas

Aktualności

Poniedziałek, 20 marca, 9:47

Podsumowanie 26. kolejki

Ruch znów punktuje, Pogoń remisuje z „Jagą”

  • fot. Wiola

Z powodu rozpoczynającej się w poniedziałek przerwy reprezentacyjnej, ligowe zmagania należało zakończyć już w niedzielę. Piłkarze wszystkich drużyn będą mieli teraz 2 tygodnie odpoczynku od rywalizacji. Sprawdźcie, jakimi wynikami zakończyły się mecze w 26. kolejce.

Meczem otwierającym zmagania w 26. serii gier było starcie Bruk-Betu Termaliki Niecieczy ze Śląskiem Wrocław. Lepiej w tę potyczkę weszli ci drudzy – już w 5. minucie wynik otworzył Riota Morioka. Po zdobyciu gola, goście oddali miejscowym inicjatywę. Szybko się na to nich zemściło – w 18. minucie, w dość kuriozalnych okolicznościach, bramkę wyrównującą zdobył Artem Putiwcew. Roman Gergel uderzył piłkę z rzutu wolnego, ta odbiła się od słupka, następnie od pleców bramkarza wrocławian, aż w końcu dopadł do niej Ukrainiec i skierował do siatki. W drugiej odsłonie spotkania Śląsk miał zdecydowaną przewagę, jednak przez długi czas nie mógł jej udokumentować kolejnym trafieniem. Wreszcie, w 83. minucie, gola na wagę 3 punktów zdobył Adam Kokoszka. W akcję bramkową zamieszany był wypożyczony do wrocławskiego klubu Łukasz Zwoliński, który przedłużył centrę Roberta Picha. Podopieczni Czesława Michniewicza pozostają jedyną ekipą, która jeszcze nie wygrała w tym roku.

W drugim piątkowym starciu Wisła mierzyła się z...Wisłą. Tym razem górą była ta krakowska, który pokonała płocką 3:2. Podopieczni Kiko Ramireza od początku narzucili wysokie tempo. Ofensywna gra przyniosła gospodarzom oczekiwany efekt w postaci gola w 24. minucie. Autorem pierwszego w tym spotkaniu trafienia był Petar Brlek. Po wyjściu na prowadzenie krakowianie oddali gościom  inicjatywę. Zemściło się to na nich w 41. minucie, gdy Siergiej Kriwiec doprowadził do remisu. Po zmianie stron „Biała Gwiazda” zaczęła zaciekle atakować, jednak to „Nafciarze” zdobyli kolejnego gola. Konkretnie zrobił to w 72. minucie Mateusz Piątkowski. Utrata bramki podziałała na miejscowych motywująco – odrobili straty z nawiązką. W 84. minucie do siatki trafił Semir Stilić, zaś 120 sekund później gola na wagę 3 punktów zdobył Jakub Bartosz.

W sobotę, tradycyjnie, odbyły się 3 spotkania. Najpierw terminarz Ekstraklasy zaserwował kibicom potyczkę Piasta z Arką. To spotkanie dość długo się rozkręcało. Ciekawie zrobiło się po pół godzinie grania. W 30. minucie Arkę napoczął Martin Bukata. Po zmianie stron przycisnęli goście z wybrzeża. W 54. minucie do wyrównania po bramce z rzutu karnego doprowadził Mateusz Szwoch. „Arkowcy” poszli za ciosem i w 66. minucie prowadzili 2:1. Gola główką zdobył Rafał Siemaszko. Podopieczni Grzegorza Nicińskiego nie nacieszyli się długo prowadzeniem. W 69. minucie, kilkanaście sekund po wejściu na plac gry, gola zdobył Maciej Jankowski. Wicemistrzowie Polski poczuli krew i w 84. minucie, za sprawą Gerarda Badii, zapewnili sobie komplet punktów.

Następnie Zagłębie podejmowało przed własną publicznością Ruch Chorzów. Piłkarze Waldemara Fornalika wiosną przeżywają istny renesans – odbili się od ligowego dna, a w 4 meczach poprzedzających starcie z „Miedziowymi”, zdobyli 10 punktów. Spotkanie od samego początku mogło się podobać. Obie ekipy odważnie budowały swoje akcje, nie brakowało także sytuacji strzeleckich. W drugiej odsłonie meczu gospodarze mieli przewagę, jednak to przyjezdni strzelili bramkę. W 67. minucie wypożyczony z Legii Jarosław Niezgoda zdobył swoją 10. bramkę w tym sezonie. Jak się okazało, było to jedyne trafienie w tym spotkaniu. 22-latek zapewnił więc „Niebieskim” kolejne zwycięstwo.

Ostatnim akcentem piłkarskiej soboty było starcie Pogoni z Jagiellonią Białystok. Mecz rozgrywany przy Twardowskiego zakończył się bezbramkowym remisem. Więcej o tym spotkaniu  przeczytacie na naszej oficjalnej stronie.

W niedzielę, wyjątkowo, rozegrane zostały aż 3 potyczki. Było to spowodowane przerwą reprezentacyjną, która rozpoczyna się już w poniedziałek. Najpierw o 15:30 odbyły się równolegle 2 mecze – Korona podejmowała Cracovię, zaś Lech mierzył się na swoim obiekcie z Górnikiem Łęczna. W Kielcach gospodarze łatwo rozprawili się z gośćmi spod Wawelu, ogrywając ich 3:0. Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla podopiecznych Jacka Zielińskiego. Już w 8. minucie czerwoną kartkę obejrzał Jakub Wójcicki, a miejscowi mieli rzut karny. Jedenastki nie wykorzystał jednak Jacek Kiełb. „Krwisto-złoci” nie załamali się i jeszcze mocniej przycisnęli rywali. Grzegorza Sandomierskiego pokonali jednak dopiero w 33. minucie. Konkretnie dokonał tego Jakub Żubrowski. Po zmianie stron Korona wyraźnie dążyła do ugruntowania swojej przewagi. Piłkarze Macieja Bartoszka dopięli swego na niewiele przed końcem spotkania. W 87. minucie do siatki trafił Maciej Górski, a 120 sekund później dokonał tego Jacek Kiełb, który zrehabilitował się za zmarnowany rzut karny.

W równolegle rozgrywanym meczu Lech sensacyjnie zremisował z Górnikiem Łęczna. Podopieczni Nenada Bjelicy jak dotąd wygrali wszystkie spotkania w tym roku, jednak ich znakomitą passę zatrzymała czerwona latarnia ligi. W pierwszej połowie zespół prowadzony przez Franciszka Smudę miał swoje okazje na zdobycie bramek. Najlepsze z nich zmarnował Bartosz Śpiączka oraz Javier Hernandez. Po zmianie stron drużyną dominującą był Kolejorz. Kapitalnych sytuacji nie wykorzystali: Radosław Majewski, Dawid Kownacki, Mihai Radut oraz Jan Bednarek. Duża w tym zasługa Sergiusza Prusaka, który na Inea Stadion rozegrał kapitalne zawody. Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Za sprawą tego podziału punktów Lech spadł na 3. lokatę w tabeli.

Zmagania w 26. serii gier zakończył hit Ekstraklasy. W Gdańsku Lechia mierzyła się z aktualnym Mistrzem Polski, Legią Warszawa. Oba zespoły zdawały sobie sprawę z wagi tego meczu i zapewniły kibicom ciekawą rozrywkę. Jedyne, czego zabrakło w pierwszej połowie, to bramek. Po przerwie nie można było narzekać na deficyt goli. Już w 49. minucie piłkę do własnej siatki wbił Adam Hlousek. Czeski obrońca starał się interweniować w swoim polu karnym po dobrej wrzutce Mario Malocy, jednak zrobił to tak niefortunnie, że strzelił bramkę samobójczą. „Biało-zieloni” nie cieszyli się długo z prowadzenia. Już w 53. minucie świetne dośrodkowanie Guilherme wykorzystał świeżo wprowadzony na boisko Michał Kucharczyk. Żadnej ze stron nie satysfakcjonował remis, więc zarówno Legia, jak i Lechia walczyły o pełną pulę. Doskonale dysponowani byli jednak Malarz oraz Kuciak. Ten drugi nie miał nic do powiedzenia w 88. minucie. Mario Maloca tak nieszczęśliwie wybił piłkę, że trafiła ona pod nogi Kucharczyka, który bez zastanowienia kopnął w kierunku bramki Słowaka. Były goalkeeper Legii nie miał szans na obronę tego uderzenia. Dzięki wygranej w Gdańsku, „Wojskowi” przeskoczyli w tabeli ekipę Piotra Nowaka i obecnie plasują się na 2. pozycji. 

Jakub Żelepień

Facebook - dołącz do nas

[Zamknij]
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.