• Dołącz do nas

Szczecińska Akademia Piłkarska

Środa, 4 stycznia, 11:57

"Pokażemy, kto jest najlepszy"

#OkiemKapitana - Maciej Żurawski o sezonie WLJM

  • fot.: Michał Bartnicki
- Człowiek zmienia się po takim wyróżnieniu - powiedział o otrzymaniu opaski kapitana Maciej Żurawski. - Muszę pokazać, że jestem liderem. Chcę dawać przykład, jak np. zachowywać się na treningach. Wcześniej było więcej żartów czy zabawy, ale to prawda - z czasem nabrałem więcej powagi. 
 
Dołączyłeś zimą i sytuacja była ustabilizowana w składzie, tak latem było sporo zmian w zespole. Jak się czułeś? 
- Dużo zawodników nowych doszło i przez to na początku trudno było nam się zgrać. Pierwsze sparingi w naszym wykonaniu nie były najlepsze. Jednak z biegiem czasu na boisku dogadywaliśmy się coraz lepiej. Myślę, że z początkiem sezonu wystartowaliśmy nieźle. 
 
Sytuacja, w której na treningu jest około 40 osób, jest niecodzienna. 
- Letni okres przygotowawczy tak wygląda w lepszych zespołach. W Toruniu - jak grałem we Włókniarzu, klub nie liczył wielu osób. Czasami zdarzało się, że na zajęciach było dziesięć lub dwanaście osób. W Szczecinie zawodników było dwa razy więcej. Momentami nawet trzy razy. Trening również inaczej wygląda. Podejście też jest odmienne, bo jest większa rywalizacja. Każdy z nas chce się pokazać, więc dajemy z siebie sto procent. 
 
Ten okres był dwa was trudny, bo dostawaliście mocno w kość.
- Było bardzo trudno. Jednak ci, którzy chcieli coś osiągnąć, dali z siebie wszystko i nie odpuścili na żadnym treningu. Teraz widać tego rezultaty. Ci, którzy zostali, byli najlepsi. 
 
Sam wspomniałeś, że sparingi nie układały się wam najlepiej?
- Na początku większość osób musiała się poznać. Ja z częścią z nich grałem m.in. w kadrze z Oskarem Furstem czy z Michałem Sacharukiem w Toruniu. Trochę się rozumieliśmy. Jednak niektórzy z nas spotkali się po raz pierwszy. Nawet nigdy nie graliśmy przeciwko sobie. Trudno było nam się dogadać.
 
Tak trochę wyglądał dwumecz z SALOS-em przed sezonem. Wymieniliście się po ciosie (1:0 i 0:1 przyp. red.). 
- Trudno dobrze ocenić te spotkania, bo były one pierwsze. Myślę, że to efekt tego, że po raz pierwszy graliśmy ze sobą. Później było już tylko lepiej. 
 
Trzon zespołu stanowili m.in. piłkarze z Włókniarza, bo jesteś ty, Michał Sacharuk i Bartosz Boniecki.
- Graliśmy trochę ze sobą. Bardzo dobrze rozumiemy się na boisku. Wiemy, czego możemy się po sobie spodziewać. Z każdym sparingiem uczyliśmy się grać coraz lepiej i zyskiwaliśmy pewność siebie. 
 
Dla ciebie sporym wyróżnieniem było to, że zostałeś kapitanem. Jesteś tu od pół roku. Byłeś zaskoczony?
- W głębi serca miałem nadzieję, że zostanę kapitanem. Czułem się liderem zespołu, bo miałem większe doświadczenie niż większość. Jednak byłem pozytywnie zaskoczony, że potrzebowałem tylko pół roku, aby zasłużyć na opaskę. 
 
Jak przychodziłeś do Pogoni, to byłeś dużo bardziej uśmiechnięty. Wraz z opaską kapitana przybrałeś poważniejszą minę. 
- Człowiek zmienia się po takim wyróżnieniu. Muszę pokazać, że jestem liderem. Chcę dawać przykład, jak np. zachowywać się na treningach. Wcześniej było więcej żartów czy zabawy, ale to prawda - z czasem nabrałem więcej powagi. 
 
Początek sezonu przyniósł najtrudniejsze spotkanie, bo z Akademią Piłkarską Pogoni Szczecin wygraliście 2:1, choć przegrywaliście 0:1. 
- Myślę, że w pierwszej połowie część z nas zlekceważyła młodszych kolegów. Zarówno niektórym zawodnikom, jak i sztabowi szkoleniowemu nie spodobało się to. Wydaje mi się, że rywale zasługiwali na remis lub nawet wygraną. Zostawili dużo serca na boisku i wyglądali lepiej przez większość spotkania. 
 
Forma ze sparingów utrzymała się na początku ligi? 
- Mieliśmy trochę sparingów, ale wydaje mi się, że było ich za mało, żeby się zgrać. Trener Piotr Łęczyński - mając wielu chłopaków w kadrze - chciał sprawdzić, jak się spiszemy w meczach przed sezonem. Trudno było się wtedy zgrać. Na początku rozgrywek wykrystalizował się skład. Potrzebowaliśmy kilku spotkań, aby dobrze rozumieć się na boisku. 
 
Wiele razy udowodniliście skuteczność i dobrą formę, bo w zeszłym sezonie nie zdarzały się wyniki po 12:0. 
- Liga Makroregionalna wiosną była bardziej wymagająca niż te rozgrywki. Trudno było na początku, bo niektórzy lekceważyli słabszych przeciwników, a tego nie możemy robić. Jednak wzięliśmy ciężar gry na siebie i z biegiem czasu było coraz lepiej. Mam nadzieję, że powtórzymy to za parę miesięcy. 
 
Nieźle się spisywaliście również w defensywie, bo straciliście mało goli. 
- Zawodnicy z obrony bardzo dobrze się spisali. Możemy liczyć zarówno na nich, jak i bramkarzy. 
 
Który mecz był najtrudniejszy? 
- Zdecydowanie najwięcej problemów sprawiło nam to spotkanie z Akademią Pogoni. Jej piłkarze byli młodsi, ale nie ustępowali ani na krok. Trudno się z nimi grało. Taktycznie i motorycznie dobrze wyglądali. Na szczęście udało nam się wygrać. Cieszymy się z tego. 
 
Pamiętam też spotkania m.in. z Vinetą Wolin (1:0) czy Akademią MKP Szczecinek (2:0). W nich też trudno było o komplet punktów.
- W tym drugim pojedynku zabrakło mnie w osiemnastce. Z kolei w Wolinie było trudno, bo zawodnicy takich drużyn ustawiają się głęboko w defensywie i grają w ultraniskim pressingu. 
 
Nie wystąpiłeś w kilku meczach, ale to nie tylko efekt urazów, ale również spotkań w Centralnej Lidze Juniorów Starszych. To również pewne wyróżnienie?
- Bardzo miłe wyróżnienie. Warto było spędzić kilka godzin w autobusie, aby zaliczyć parę minut w starszym zespole. Miałem okazję się pokazać. Cieszę się, że trener Paweł Cretti widzi we mnie potencjał. 
 
Przed wami Liga Makroregionalna, ale rywale w większości nie są wam obcy m.in. Lech Poznań.
- Dużo zmian nie było, co świadczy o tym, że te drużyny prezentują równy poziom. Myślę, że niektórych zawodników będziemy nawet kojarzyć. Mam nadzieję, że pokażemy, kto jest najlepszy w Polsce. 

Rozmawiał Michał Bartnicki

Menu

 

ZOBACZ WIĘCEJ FILMÓW


Partnerzy Akademii:

         




P
rzyjaciel Akademii

 

Facebook - dołącz do nas

[Zamknij]
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.