• Dołącz do nas

Szczecińska Akademia Piłkarska

Sobota, 7 stycznia, 17:00

Tychowski: "Nie lubię przegrywać"

Trener zespołu Akademii Pogoni podsumowuje rundę

  • fot.: Łukasz Szczot

- Jesteśmy słabsi od zespołu starszego i to akceptujemy - powiedział Andrzej Tychowski. - Chcemy im jednak dorównać. Robimy wszystko na każdym treningu, żeby dojść do ich poziomu. Moi chłopcy stają na rzęsach, żeby trener Łęczyński zaprosił ich na trening do swojego zespołu. Tak to powinno wyglądać.

 

Przed sezonem został wyznaczony trenerowi jakiś konkretny cel? Była presja na awans?

- Moim celem był awans. Nikt z szefostwa przed sezonem mi takiego celu nie postawił. Bardziej to my sobie ten go wyznaczyliśmy. Usiedliśmy na obozie, porozmawialiśmy i tak zdecydowaliśmy. Uznaliśmy, że będzie to zauważone w środowisku. Obawy się pojawiły. W końcu graliśmy rocznikiem młodszym. Była widoczna przepaść pod względem fizycznym i motorycznym, ale liga zweryfikowała to na naszą korzyść. Nieskromnie powiem, że zasłużyliśmy, żeby zająć to 2. miejsce.

Jednak początek nie był łatwy. Zdobyliście punkt w dwóch meczach. Na inaugurację przegraliście z Pogonią Szczecin (1:2 przyp. red.).

- Pierwszy mecz z Pogonią trenera Łęczyńskiego był bardzo dobrym spotkaniem w wykonaniu obu zespołów. Było dużo walki, agresji, a przede wszystkim dobrej gry w piłkę. Wcale nie odstawaliśmy. Straciliśmy dwie bramki, bo trzymaliśmy się założeń. Mimo gry z silniejszym rywalem chcieliśmy rozgrywać piłkę od bramki, graliśmy krótkimi podaniami i próbowaliśmy prowadzić otwartą grę. Przy tym popełniliśmy dwa błędy i tak klasowy rywal je wykorzystał. Gdybyśmy się zdecydowali na grę bezpieczniejszą, chcieli grać długimi piłkami, to pewnie tych bramek byśmy nie stracili. To też pokazało, że nawet przeciwko lepszym chcemy grać tak, jak my sobie zakładamy. Nie dostosowujemy się do przeciwnika. Wręcz przeciwnie -  to my staramy się narzucić własny styl gry.

Czyli Pogoń w Wojewódzkiej Lidze Juniorów miała dwie równorzędne drużyny?

- Nie. Jest różnica. I ja nigdy nie powiem, że moja drużyna jest lepsza oo rocznika starszego, bo to by znaczyło, że praca w naszej akademii jest źle wykonywana. Jesteśmy słabsi od zespołu starszego i to akceptujemy. Chcemy im jednak dorównać. Robimy wszystko na każdym treningu, żeby dojść do ich poziomu. Moi chłopcy stają na rzęsach, żeby trener Łęczyński zaprosił ich na trening do swojego zespołu. Tak to powinno wyglądać.

W meczu z Bałtykiem Koszalin (1:1 przyp. red.) zwycięstwo było bliżej?

- Mecz z Bałtykiem był inny. Stwarzaliśmy sytuacje. Przewaga była po naszej stronie. Po prostu zabrakło nam skuteczności. Tam powinniśmy prowadzić 3-4 bramkami. W końcowych minutach koszalinianie wyrównali. Humor może nie dopisywał, ale wiedziałem, że gramy dobrze. Czułem, że to idzie w dobrą stronę. Oczywiście, nie lubię tracić punktów i przegrywać.

A wiosną przed Wami trudne mecze. Spotkacie się z Lechem Poznań, Lechią Gdańsk, Arką Gdynia i ponownie z Pogonią Łęczyńskiego.

- Cieszę się na te mecze. Jeżeli wszyscy w Szczecinie, w klubie domagają się, abyśmy dostarczali dobrych zawodników do pierwszego zespołu, to musimy ich weryfikować w takich spotkaniach. Po rundzie będziemy mieli jasny obraz, który z chłopców jest naszą nadzieją i ma szansę zagrać na Twardowskiego. Gdy ktoś nie będzie sobie radził na tle zawodników z Poznania czy Trójmiasta, to będzie to jakiś znak, że trzeba weryfikować plany wobec zawodnika. Te mecze z punktu widzenia szkoleniowego to idealna sytuacja. Przed chłopakami bardzo duże wyzwanie.

Sam awans to duży powód do zadowolenia. A co sprawiło, że czuje się trener zadowolony z gry drużyny?

- Udało nam się wypracować pewien schemat gry na „dziewiątkę”. Czy to grał Jakub Wójcik, czy Adrian Cebula – w obu przypadkach gra tyłem do bramki była na wysokim poziomie. Obaj grali mniej więcej tyle samo i zdobyli podobną liczbę bramek. Żaden się nie obrażał, gdy zaczynał mecz na ławce. Jestem również zadowolony z tego, że z każdym rywalem chcieliśmy otwierać grę, konstruować akcje i grać atakiem pozycyjnym.  To wcale nie jest proste, gdy zespół cofa się w obręb pola karnego. Nam się to wielokrotnie udawało.

Praktycznie w każdym meczu przychodził moment, że przełamywaliście rywali. Widać to, choćby po statystykach. W drugiej połowie zdobywaliście znacznie więcej bramek.

- Według mnie zadecydowały o tym dwa czynniki. Po pierwsze wybierając jedenastkę na dany mecz nigdy nie patrzyłem, czy są to zawodnicy lepsi, a może gorsi tego dnia. Czasami bywało tak, że ja tych lepszych specjalnie sadzałem na ławkę rezerwowych. Po to żeby słabszym dać szansę gry od początku, tak by oni też poczuli się ważni. Druga sprawa to kwestia zmęczenia przeciwnika. Jeżeli rywal ma w nogach 60 minut spotkania, a my w tym momencie wpuszczamy na boisko 5 wartościowych zmienników, to musi się to odbić na wyniku. Przykładem niech będzie mecz z Arkonią Szczecin. Do przerwy przegrywaliśmy 0:1. Zrobiliśmy 4 zmiany w przerwie i skończyło się 3:1. Ta szeroka kadra, którą dysponuję jest bardzo dużym komfortem.

Co chce trener osiągnąć wiosną?

- Chciałbym, żeby cały region zauważył, że młodzi zawodnicy z Pogoni grają dobrze w piłkę. Nie wybierają prostych środków tylko mają ambitny plan na grę. Coś co będzie zauważone i docenione. Marzę, by 1-2 zawodników poszło do zespołu wyżej. Ja mam im w tym pomóc. To jest nasz wspólny cel. 

GG

Menu

 

ZOBACZ WIĘCEJ FILMÓW


Partnerzy Akademii:

         




P
rzyjaciel Akademii

 

Facebook - dołącz do nas

[Zamknij]
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.